StartWiadomości Wiadomości dnia

Czy aktywiści za wcześnie odtrąbili sukces uspokojenia ruchu na ul. św. Antoniego?

Posłuchaj:

– oskarża. Jak dodaje, na Straż Miejską po zgłoszeniu zablokowanego wyjazdu z bramy trzeba czekać nawet godzinę. Tymczasem zablokowanie czy utrudnienie możliwości włączenia się do ruchu mieszkańcom mającym miejsca postojowe na podwórku to tam codzienność. Kierowcy nie bardzo przejmują się organizacją ruchu, którą usiłował wymusić magistrat przy pomocy znaków drogowych oraz stojących na jezdni donic czy wysepek:

– mówi pan Tomasz. Chodzi o prostokątny niebieski znak „strefa zamieszkani” z grafiką przypominającą osiedle mieszkaniowe. Teoretycznie to znak informacyjny, ale ogranicza dozwoloną prędkość do 20 km/h, nakazuje ustępowanie pierwszeństwa pieszym (także na jezdni!) i zakazuje parkowania w jakimkolwiek miejscu poza wyznaczonymi miejscami postojowymi. Waldemar Forysiak z wrocławskiej straży miejskiej odpowiada – „robimy co możemy, jesteśmy tam tak często, jak tylko możliwe”:

Częściej tam być już się po prostu nie da:

– tłumaczy Forysiak. Wiele wskazuje na to, że taka właśnie aktywność to jedyna droga do rozwiązania tego problemu, bo – według pana Tomasza – straż miejska, mimo że się pojawia na Antoniego – to kompletnie nie w tych porach, gdy parkowanie na tej ulicy naprawdę stanowi problem:

Strażnicy Miejscy zachęcają natomiast do… obywatelskiej aktywności:

Wygląda jednak na to, że problem parkowania na ul. św. Antoniego, o którym informujemy już od dłuższego czasu – sprawdź TUTAJ! – mimo rewolucji, jaką miało być zaprowadzenie „świętego spokoju” pozostaje wciąż nierozwiązany.

Zostaw komentarz