Klatki-łapki, podbieraki, kamery termowizyjne, mnóstwo zaangażowania i ponad 100 uratowanych psów na koncie. Kasia i Ola od dwóch lat wolontaryjnie pomagają wrocławianom odnajdywać zaginione zwierzęta.

Inicjatorki projektu „Śladem psa” poznały się przypadkiem – przez wspólnych znajomych, kiedy w ich otoczeniu zaginęły psy. Jak mówią – wtedy zapadła decyzja, że spróbują pomagać razem – i narodziła się ich przyjaźń. Teraz wkładają całe serce w ratowanie zlęknionych uciekinierów. Często zajmuje to długie tygodnie i wymaga użycia zaawansowanego sprzętu.
Jest nasza zagroda, na którą złapałyśmy już, no myślę, kilkadziesiąt psów spokojnie -b to jest taka bardzo duża klatka, można powiedzieć kojec, który jest zdalnie zamykany w momencie, kiedy pies jest w odpowiednim miejscu. My monitorujemy tą klatkę przez kamery i kiedy widzimy, że piesek jest, wszedł do tej zagrody i jest na końcu zagrody, zajada sobie jedzenie, no to wtedy siedząc zazwyczaj w aucie zdalnie pilotem wyzwalamy mechanizm, który zamyka klatkę.
Jest siatka opadająca – ma wymiary 8 x 8 m -całkiem spora, i też wyzwala się ją właśnie za pomocą pilota zdalnie. No bo te psy, które my zazwyczaj zabezpieczamy to są takie właśnie lękowe dzikie psy, które nie dają podejść do siebie na odległość kilkudziesięciu, a czasem nawet kilkuset metrów więc no po prostu nie można być blisko.
Psy na gigancie, czyli takie, które uciekły, mają pewne schematy poruszania się, które można śledzić na przykład instalując fotopułapki ,kamery i my zazwyczaj to robimy.
mówią Aleksandra Kabat-Karabon i Katarzyna Popławska-Nawara, inicjatorki projektu „Śladem psa”. Dlaczego proces łapania zaginionych psów często jest tak trudny i długi?
Zazwyczaj największy problem jest z psami lękowymi, które z różnych względów zazwyczaj jakiś swoich różnych trudnych doświadczeń, stały się lękowe, bądź takich psów świeżo po adopcji, które jeszcze nie zżyły się ze swoim opiekunem, nie mają takiego poczucia bezpieczeństwa w tej osobie. I w sytuacjach jakiegoś zagrożenia czegoś się przestraszą, hałas, no zazwyczaj to są różnego rodzaju takie sytuacje, to uciekają. Więc albo nie są jeszcze związane po prostu ze swoim opiekunem wystarczająco, żeby zaufały i dały do siebie podejść, albo są mocno lękowe i wtedy nawet to się potrafi zdarzyć po iluś latach takiego wspólnego życia.Potrafią naprawdę szybko wejść w tak zwany tryb przetrwania, czyli to jest taki stan, w którym ten pies właśnie nie rozpoznaje nikogo. Każdy człowiek jest dla niego zagrożeniem.

Jak mówią specjalistki – częstą przyczyną ucieczki jest wadliwy sprzęt.
Sprzęt to jest pierwsza z sytuacji, które mogą zawieść: albo na przykład karabińczyk pęknie albo sprzęt nie jest założony odpowiednio, czyli smycz nie jest przypięta do szelek albo pies chodzi też wolno, wystraszy się czegoś i ucieknie.
Albo smycz upadnie – na przykład smycz, którą ma tą plastikową rączkę i wypada z ręki opiekunowi, co zdarza się naprawdę nagminnie. No i jak ona upada na ziemię robi hałas, pies się przestraszy tego i jeszcze jak zaczyna uciekać to dodatkowo ma poczucie, że smycz go goni, więc jest jeszcze gorzej.
Oprócz tego wymieniłabym takie sytuacje jak przebywanie psa pod opieką taką tymczasową – piesek zostaje u rodziny. To jest bardzo częsta sytuacja, w której pies ucieka, również pies świeżo po adopcji. Pies nie jest do końca pewny w nowym domu tego co się dzieje, może być trochę skołowany, wystraszony, no i wtedy przez brak tego poczucia bezpieczeństwa może szukać drogi ucieczki. Wymieniłabym też tutaj jeszcze zostawianie psa samego na ogrodzie pies albo znajdzie jakąś dziurę w płocie albo otwartą furtkę.
Jak w takim razie zabezpieczyć psa przed ucieczką?
Przede wszystkim sprzęt to jest właściwie podstawa, bo dobrze dobrany sprzęt i sprzęt dobrej jakości daje naprawdę duże poczucie bezpieczeństwa. W przypadku psów lękliwych, psów po przejściach, psów świeżo adoptowanych, to my zawsze zalecamy szelki antyucieczkowe, z których po prostu dużo trudniej wyjść niż z takich typowych guardów plus obraża i dwie smycze. I najlepiej jak co najmniej jedna z tych smyczy jest zapięta właśnie nie na taki zwykły karabińczyk, który najczęściej się psuje czy pęka, tylko na taki karabińczyk alpinistyczny, zakręcany. Ważne jest też to, żeby być w ogóle uważnym na psa, jak się wychodzi na spacer, na to co dzieje się w wokół nas, czy to jest miasto, gdzie wtedy jest dużo więcej różnych takich zagrożeń, ale też no w na takich terenach spacerowych dzikie zwierzęta, to jest bardzo często przyczyna, – na przykład tego, że psy uciekają za zwierzyną, a potem się gdzieś gubią.

A czego nie robić, jeśli nasz pies ucieknie?
No przede wszystkim to jest taka święta trójco poszukiwań: nie gonić, nie wołać, nie cmokać. Mamy taki trochę instynkt, żeby właśnie psa wołać po imieniu, żeby biec za nim, no bo skoro ucieka, no to będę biec, może go dogonię. Wszystkim się to wydaje, że na pewno dogonią. I właśnie gołymi rękami złapią albo jeszcze czasami są takie pomysły, że jak się zbierzemy w bardzo dużą grupę osób, to tego psa otoczymy i wtedy takim kordonem na niego i wtedy się uda. To też nie znamy nikogo, komu by się udało.
Najlepiej tak naprawdę jest zignorować psa, szczególnie jeżeli on gdzieś biegnie. Oczywiście to jest też ciężkie. Miałyśmy takie psy, które niestety biegały na przykład torowiskiem. To ciężkie, żeby nie zareagować, no ale czasami najlepsze co możemy zrobić, to odpuścić tego względu, żeby pies nie wpadł pod auto, tylko biegł swoją wyznaczoną ścieżką.
Posłuchajcie całej rozmowy:
Działalność Śladem psa możecie wesprzeć TUTAJ.
Dowiedz się więcej o działalności Kasi i Oli – FACEBOOK ŚLADEM PSA.
