StartW Radiu Gra Wiadomości Wiadomości dnia

Mieszkańcy niezadowoleni z zakupów we Wrocławiu! Mamy za dużo galerii?

Czy to nie paradoks? Jakub Nowotarski ze Stowarzyszenia Akcja Miasto nie dziwi się wynikom badania:

Sprawia to, jego zdaniem, że – choć ludzie chcą i potrzebują małych, osiedlowych sklepów – nie mają wyboru. Muszą korzystać z handlowych molochów.

Mimo pewnych zalet – takich, jak możliwość zrobienia dużych zakupów w jednym miejscu – galerie, a konkretnie ich nieprzemyślane rozmieszczenie i nadmierny rozrost, przynoszą wiele szkód, przekonuje społecznik:

Mieszkańcy zdają się potwierdzać – zakupy w galeriach trochę nam się przejadły… Ale często po prostu nie ma innego wyboru. Co wrocławianom najbardziej przeszkadza w centrach handlowych?

Jak się okazuje – to naturalny proces. Po prostu boom na galerie się kończy, mija era ich dominacji i czekają nas nowe czasy. Być może takie, w których handel wróci właśnie z centrów handlowych na ulice, przewiduje Michał Dębek z Zakładu Psychologii Zarządzania Uniwersytetu Wrocławskiego:

Jest jednak „ale”. Świat się zmienia. Jeżeli ktoś myśli, że drobny handel będzie taki, jakim zapamiętaliśmy go przed erą sklepów wielkopowierzchniowych, to jest w błędzie. Przede wszystkim – mali przedsiębiorcy muszą nauczyć się współistnieć z dużymi graczami. To możliwe – przekonuje ekspert:

– tymczasem w „zwykłym” sklepie możliwe jest dużo bardziej indywidualne podejście do klienta. To przewaga, której galeria handlowa nie odbierze tradycyjnym sklepikarzom i warto ją wykorzystać, uważa Michał Dębek.

A co miasto może zrobić, żeby pomóc w rozwoju drobnego handlu i choć trochę powstrzymać niekorzystne zjawiska, na które wpływ ma nadmiar galerii? Możliwości jest kilka. Trzeba postarać się o to, by na osiedlach mieszkaniowych powstawały budynki z usługowymi parterami. Przydałyby się też małe lokalne centra handlowo-usługowe skupiające drobnych przedsiębiorców. A typowe, handlowe ulice? Mogą wrócić do łask. Ale w innym wydaniu:

Jednym z nich mogłaby być ul. Świdnicka. Choć tam, jak mówi specjalista – jest kilka miejsc, które przeszkadzają w rozwoju typowej, handlowej ulicy. To jednak nie jedyny trakt, który mógłby stać się handlową wizytówką miasta:

Póki co jednak pozostajemy jednym z najbardziej „ugaleriowionych” miast. Na 1 tys. mieszkańców przypada u nas ponad 820 mkw. tzw. „nowoczesnej powierzchni handlowej” – czyli centrów handlowych. Dla porównania w Warszawie jest to tylko 591 mkw.

Zostaw komentarz