StartWiadomości Wiadomości dnia

Niezwykły przeszczep we wrocławskim szpitalu. Mężczyzna otrzymał nerkę od swojej żony

Pacjenta trzeba było więc najpierw „odczulić”:

– wyjaśnia dr Dorota Kamińska z kliniki nefrologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego.

Odczulenie musiało być z góry zaplanowaną operacją. Daje rezultat tylko na określony czas. Dlatego w grę wchodził przeszczep tylko i wyłącznie od żywej osoby. Bo nigdy nie wiadomo, kiedy pojawiłby się zmarły dawca.

Przypadek pana Tomislava był naprawdę trudny. Mężczyzna przeżył bowiem… jeszcze jedną transplantację. 22 lata temu życie uratował mu przeszczep serca. Dlaczego wtedy operacja się udała, a teraz – nie mogła bez specjalnego przygotowania?

– opowiada lekarka.

Pacjent to Tomislav Pranić, z pochodzenia Chorwat. Ma 56 lat. Najpierw uciekł z Jugosławii przed wojną. Potem… uciekł śmierci – dzięki przeszczepowi serca. Mimo to pozostał bardzo aktywny, był nawet kapitanem piłkarskiej reprezentacji osób po przeszczepie. Choroba nerek jednak go zrujnowała.

Jego żona, Katarzyna, sama zaproponowała, że zostanie dawcą dla swojego męża, gdy tylko okazało się, że istnieje taka możliwość. Nie mogła patrzeć na jego cierpienie. Nie żałuje:

Pan Tomislav przyznaje – życie z uszkodzonymi nerkami było koszmarem. Składało się z wielogodzinne dializ, zmęczenia po przejściu kilku kroków, bólu i ograniczeń praktycznie we wszystkim:

Dla pana Tomislava przeszczep od żywego dawcy był jedynym ratunkiem. Ale dr Kamińska nie ukrywa, że powinny się one odbywać częściej. W Polsce takie operacje to zdecydowana mniejszość transplantacji. Jak wypadamy na tle innych krajów?

Przeszczep od żywego dawcy to większa pewność, że operacja się powiedzie i chory wróci do pełni sił:

Tymczasem sam dawca niczym nie ryzykuje zgłaszając się do programu – zapewnia dr Kamińska:

Sytuację osób czekających na nową nerkę pogarsza fakt, że zmarłych dawców także jest w naszym kraju co raz mniej.

Zostaw komentarz