StartWiadomości Wiadomości dnia

Problem samochodowych wraków na Biskupinie

Skarży się  Jarosław Puchalski ze Spółdzielni Mieszkaniowej Biskupin:

Procedura jest skomplikowana – trzeba najpierw ustalić właściciela pojazdu po tablicach rejestracyjnych. Jak brakuje tablic, najlepiej znaleźć numer seryjny auta. Wymagałoby to… włamania się do niego. A to dopiero początek. Formalności mogą trwać kilkanaście miesięcy. Waldemar Forysiak ze straży miejskiej wbrew temu zapewnia jednak, że nikt nie zostanie bez pomocy mundurowych. Oczywiście na tyle, na ile ta pomoc jest możliwa:

I tak   Krzysztof Bielański  z Rady Osiedla Powstańców Śląskich wziął sprawy we własne ręce. Sam przyjmuje przez internet zgłoszenia o wrakach od swoich sąsiadów, a potem angażuje na raz wszystkie instytucje, jakie tylko są możliwe:

Zdarza się, że i zwykli mieszkańcy wykazują się inicjatywą. Co robią, gdy od straży miejskiej słyszą, że wrak może być usunięty tylko z drogi publicznej? Przepychają samochodowy złom ze spółdzielczych parkingów na ulicę. Oczywiście – nikt oficjalnie nie potwierdzi, że proceder ma miejsce:

– opowiada Krzysztof Bielański z RO Powstańców Śl. Ale Waldemar Forysiak ze Straży Miejskiej dementuje:

– dodaje Jarosław Puchalski z SM Biskupin. Rozwiązanie problemu wraków na spółdzielczych i prywatnych parkingach może być jednak prostsze niż się wydaje. Nasuwa się, gdy uważnie wczytamy się w zakres uprawnień straży miejskiej:

– wyjaśnia Waldemar Forysiak w rozmowie z reporterem Radia GRA Damianem Zdancewiczem. Pojedynczy znak „strefa zamieszkania” kosztuje w internecie około 100 zł.

Zostaw komentarz