StartWiadomości Wiadomości dnia

„Pseudotaksówki” to ryzyko, także dla pasażerów

Takie usługi mogą nam wydawać się atrakcyjne cenowo i nawet wygodne, ale mogą nas kosztować naprawdę sporo.

Mówi naczelnik wydziału inspekcji we wrocławskiej Inspekcji Transportu Drogowego, Daniel Woźniak. Próżno szukać nielegalnego przewoźnika, który takie ubezpieczenie by posiadał. Nie spełniają oni bowiem zwykle innych, podstawowych warunków, które takie ubezpieczenie pozwalałyby im zakupić.

Licencjonowani przewoźnicy, dla których jeżdżenie autami po dziesiątki kilometrów dziennie to zarobek na chleb, są sprawdzani. Muszą regularnie przechodzić badania psychologiczne i medyczne. Są po szkoleniach dla zawodowych kierowców, ich samochody podlegają dodatkowym badaniom technicznym. Tego wszystkiego nie ma, jeżeli kierowca nie istnieje w oficjalnych wykazach.

Jeżeli chodzi o przejazdy zamawiane przez komórki, przez telefon czy „z postoju” lub „z ulicy” polskie prawo przewiduje, że trzeba mieć na ich świadczenie licencję taksówkarską, koguta, taksometr, i spełnić wszystkie wiążące się z tym wymogi. Płatne przewozy samochodami osobowymi można świadczyć również w ramach tzw. przewozu okazjonalnego. Tutaj zasady są bardzo precyzyjne.

Kierowcy zrzeszeni w popularnej ostatnio aplikacji „Uber”, w której zarejestrowani byli kierowcy przyłapani niedawno przez ITD nie spełniają zwykle ani tych warunków, ani nie są legalnymi taksówkarzami.

Czy to oznacza, że polskie prawo nie nadąża za nowymi technologiami? Trudno to oceniać, choć na rynku jest sporo komórkowych aplikacji działających podobnie do „Ubera”, ale skupiających legalnych przewoźników.

Taksówkarze nie ukrywają, że nie podoba im się m.in. „Uber”, który przebojem wdarł się niedawno na Polski. Nie dlatego, że aplikacja jest popularna wśród pasażerów, a ze względu na obchodzenie prawa przez zarejestrowanych w aplikacji kierowców.

Mówią zbulwersowani „taryfiarze” z placu Nankiera.

Co warto podkreślić, kierowcy świadczący usługi bez działalności i bez licencji dużo ryzykują. I są z tym ryzykiem pozostawieni sami sobie, bo tylko oni ponoszą w tym momencie odpowiedzialność.

Na tak wysoką grzywnę składają się kary za brak licencji i za wykorzystanie pojazdu nieprzystosowanego do zarobkowego przewozu osób.

Operatorzy popularnych aplikacji, w których rejestrują się nielegalni kierowcy, nie ryzykują niczym. Odcinają się w ogóle od działalności transportowej, deklarując, że są jedynie pośrednikami pomiędzy kierowcami a pasażerami.

Zostaw komentarz