StartWiadomości Wiadomości dnia

Słynny zegar stojący do połowy lat 90. u zbiegu ulic Świdnickiej i Kazimierza Wielkiego – znów chodzi!

Dziś mieszkańcy darzący zegar sentymentem spotkali się w jego nowym miejscu, by punktualnie o 11:00 go… obudzić:

– wspomina członek Pomarańczowej Alternatywy, Andrzej Jerje. Zegar zwany jest dziś „Duchem Czasu”. Dlaczego?

– opowiada dyrektor Centrum Historii Zajezdnia Wojciech Kucharski i dodaje: ten i inne napisy „zdobiące” zegar pozostały i pozostaną na jego obudowie:

Na „reaktywację” zegara przybył jego projektant –Leon Podsiadły:

Pan Leon przyznaje jednak: w budowie zegara nie chodziło o to, by przeprowadzić rewolucję:

Pomysł Leona Podsiadłego wygrał rozpisany wtedy przez miasto społeczny konkurs. Nagroda? „Podziękowania” – wspomina projektant. Niestety, zegar nie wygląda tak, jak wymyślił to sobie jego autor. Problemem nie do przeskoczenia okazał się w latach 70. brak tak nowoczesnego i niestandardowego materiału, jak… stal nierdzewna. Dziś są z niej robione zarówno miejskie autobusy, jak i zwykłe garnki. Ale wtedy? Była ona – na takie cele – nie do zdobycia. Trzeba było zmienić projekt – zegar jest mosiężny, pokryty niklem a następnie chromem. Oryginalną wizję artysty można zobaczyć na naszej stronie, na fotografiach na których Leon Podsiadły pozuje z oryginalną makietą czasomierza.

Zostaw komentarz