StartW Radiu Gra Wiadomości dnia

Studenci z Akademickiego Klubu Lotniczego lecą do Teksasu po zwycięstwo

Maszyna „Vratislavia”, którą właśnie zaprezentowali żacy, ma skrzydła o rozpiętości prawie czterech metrów i może unieść ładunek o wadze 12 kg, choć sama waży prawie cztery razy mniej. Jak na zdalnie sterowany model jest więc całkiem duży.

Mówi pilot, Damian Bajer. Do obsługi maszyny wymagane są co najmniej dwie osoby. Pilot oraz osoba, która będzie w stanie w odpowiednim momencie zrzucić ładunek udający paczkę z pomocą humanitarną. Taka osoba zasiada przy komputerowym stanowisku.

Za resztę, czyli wyrzucenie ładunku z samolotu z jak najbliżej określonego miejsca odpowiada siedzący przy komputerze „bombardier”. Robi to wciśnięciem dwóch klawiszy komputera. Tłumaczy członek zespołu, Andrzej Szczepaniak.

O co chodzi w konkursie? Jaki jest jego cel?

Opowiada prezes Akademickiego Klubu Lotniczego Piotr Makuła. Zgodnie z wymogami zawodów studenci politechniki musieli wcześniej ten samolot sami zaprojektować i wybudować.

Mówi student Politechniki, Michał Wojnar. Praca młodych naukowców i konstruktorów to nie jest sztuka dla sztuki. Ani dla wygrywania konkursów. Badania nad bezzałogowymi lotami są potrzebne w wielu regionach świata. Nie tylko do zrzucania paczek z pomocą humanitarną.

Mówi prezes AKL Piotr Makuła.

Studenci Politechniki wystartują w zawodach już po raz dziewiąty. Ich konkurencją będą drużyny z całego świata. Od trzech lat odnoszą tam duże sukcesy. W ubiegłym roku byli drudzy. W tym liczą na pierwsze miejsce. Rywalizacja już za niespełna miesiąc (10-12 marca).

Prezentację samolotu „Vratislavia” zbudowanego przez studentów Politechniki Wrocławskiej obserwował reporter Damian Zdancewicz.

 

Zostaw komentarz