StartWiadomości Wiadomości dnia

Zoperowali serce bez otwierania klatki piersiowej

Pan Zbigniew był już niedawno operowany na serce i ponowne cięcie jego klatki piersiowej byłoby zbyt ryzykowne.

Tłumaczy prowadzący operację, dr Marcin Protasiewicz z Kliniki Kardiologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego przy ul. Borowskiej.

Lekarze wbili się przez skórę pacjenta i wszczepili mu swego rodzaju „zaślepkę”. Co tak naprawdę robią narzędziami w ciele pacjenta musieli obserwować na monitorach pokazujących obraz z rentgena i aparatu USG. To wymagało niezwykłej finezji, mówi kardiolog dr Wiktor Kuliczkowski:

To wszystko już jest na Borowskiej. Takie możliwości jak dotąd mieli tylko eksperci z Katowic i Warszawy. Teraz chorych nie trzeba będzie odsyłać na Śląsk ani do Stolicy.

Zbigniew Pusiarski, choć jeszcze będzie dochodził do pełni sił, znów jest radosnym starszym mężczyzną jakim był, nim zaczęły się problemy z sercem. Nie kryje zachwytu nad lekarzami, którzy go operowali.

Szczelina, która powstała w sercu pana Zbigniewa to efekt powikłań po operacji sprzed dwóch lat. Jeszcze niedawno pacjent, jak sam opowiada, nie był w stanie przejść 300 metrów bez zmęczenia się, nie mówiąc o wchodzeniu na pierwsze piętro. Dziś jest zupełnie inaczej.

Zabiegi takie w naszym kraju są dość rzadkie. Przeprowadza się je kilkanaście razy w roku.

Zostaw komentarz