StartW Radiu Gra Wiadomości Wiadomości dnia

Służba nie drużba. Niecodzienne interwencje wrocławskiej straży miejskiej

W swojej pracy strażacy musieli interweniować nie tylko w sprawie psów i kotów, ale także dużo większych zwierząt.

– opowiada Waldemar Forysiak ze straży miejskiej. To zresztą nie jedyny raz, kiedy cyrkowcy dostarczyli strażnikom niezwykłych wrażeń:

…a w zasadzie – nie ma aż takich. Bo niezwykłe, jak na miejskie warunki, zwierzęta i ich niezwykłe zachowanie to wciąż temat wielu nietypowych interwencji, zaznacza Forysiak. Wspomina m.in. borsuka, który w nocy zwiedzał uliczki Starego Miasta a potem popędził ulicą Odrzańską. Niestety, nie dał sobie rady w miejskiej dżungli. Zginął pod kołami samochodu na ul. Trzebnickiej.

Ale bywają też historie z weselszym zakończeniem.

Jakby wiszących na drzewach gadów było mało, to strażnicy czasami muszą brać się za rogi… a w zasadzie za dzioby z fauną… latającą:

Czasem interwencja spowodowana jest iście zwierzęcymi instynktami mieszkańców i gości Wrocławia:

A teraz coś w letnim, wakacyjnym klimacie. Otóż niektórzy czasem przesadzają z kąpielami słonecznymi.

Latem zresztą strażnicy miejscy patrolują Wrocław nie tylko na piechotę oraz autami, ale także… z motorówek. Razem z policją wodną tworzą patrole pilnujące porządku na Odrze i nad jej brzegiem. Taka odmienna perspektywa pozwala też na wykrycie nietypowych wykroczeń…

– opowiada naszemu reporterowi Waldemar Forysiak z wrocławskiej straży miejskiej. Funkcjonariusze nie mieli wprawdzie parze za złe, że ta przebywa w samochodzie w strojach Adama i Ewy, ale nie obyło się bez mandatu za niszczenie budowli hydrotechnicznej.

Zostaw komentarz