StartWiadomości Wiadomości dnia

Niezwykłą strażacką remizę odwiedził nasz reporter w ramach Odlotowego Cyklu Radia GRA

Pojazdy lotniskowej straży są ogromne i robią niezwykłe wrażenie, mają też imponujące możliwości:

– opowiada Andrzej Marzęda, z-ca komendanta lotniskowej straży pożarnej. Dlaczego te wozy muszą być aż tak bardzo szybkie? Bo choć „zwykła” straż pożarna musi działać bardzo prędko, to lotniskowi strażacy muszą już wykazać się wyjątkowym pośpiechem:

Utrzymanie i używanie ogromnego strażackiego wozu, który w dodatku musi być niezwykle szybki, jest bardzo kosztowne. Koszty są wysokie, bo i wysokie są też techniczne parametry lotniskowych wozów pożarniczych:

Ale pośpiech w dotarciu na miejsce to nie wszystko. By załoga i pasażerowie samolotu, w razie  –  odpukać – katastrofy mieli szansę przetrwania, strażacy muszą działać błyskawicznie:

Armatka, z której strażacy podają środki do gaszenia pożarów musi pracować w tempie CO NAJMNIEJ 5200 litrów… na minutę! Strażacy są w ciągłej gotowości. Ich dyżury trwają 24 godziny. Na szczęście – na wrocławskim lotnisku nie mają wiele do roboty, choć ta szczęśliwa sytuacja powoduje pewne niedogodności:

Na wrocławskim lotnisku nie było jeszcze katastrofy, która spowodowałaby ofiary. Strażacy jeżdżą więc głównie do zdarzeń takich, jak usuwanie skutków burz przechodzących nad lotniskiem, neutralizowanie wyciekającego oleju z silników czy drobne pożary pojazdów lub niewielkich elementów infrastruktury. Mimo wszystko – życzymy im jak najmniej pracy!

A za tydzień Damian Zdancewicz odwiedzi grupę osób, które na lotnisku odpowiedzialne są za to, by patki i inne zwierzęta nie przeszkadzały w lądowaniu i startowaniu samolotów.

Zostaw komentarz