StartWiadomości Wiadomości dnia

Zawody w sprincie na… przejściu dla pieszych

Jako pierwszy przez skrzyżowanie „przebiegł” mały Staś ze swoją mamą, Joanną:

Uczestnicy happeningu oczywiście „biegli” na tyle wolno, żeby nie narazić się na mandat za przebieganie przez jezdnię. Bardziej można by ich porównać do Roberta Korzeniowskiego, niż Useina Bolta. Ale przyznają: we Wrocławiu są miejsca, gdzie na zbyt krótkie zielone trzeba naprawdę się śpieszyć, jeżeli nie chce się odstać karnych kilku minut na z kolei… zbyt długim czerwonym. Prócz pasów pod Muzeum Narodowym jest tak między innymi pod Halą Targową, czy na ul. Powstańców Śląskich.

Społecznicy uważają, że złe ustawienie świateł jest nie tylko niewygodne dla pieszych, ale w niektórych miejscach także… nielegalne – wyjaśnia Sandra Domańska ze stowarzyszenia Akcja Miasto:

Ale zbyt krótkie zielone to tylko jeden z zarzutów. Piesi zatrzymują się na zbyt wielu sygnalizacjach. Niektóre skrzyżowania pokonują nawet na 5 razy. A czerwone gdzieniegdzie zdaje się palić w nieskończoność, co jest nie tylko niewygodne – ale i niebezpieczne. Przechodnie uczą się w ten sposób ryzykować i ignorować sygnały.

Gościem Radia Gra był we wtorek (26.04.) oficer pieszy Tomasz Stefanicki, który za jeden ze swoich największych sukcesów uważa poprawienie programów sygnalizacji na niektórych wrocławskich skrzyżowaniach. Jednocześnie zaznacza: nie wszędzie się to udało, bo drażnienie kierowców może przynieść więcej szkody niż pożytku. Społecznicy oczekują jednak bardziej zdecydowanych działań:

– komentuje Aleksander Obłąk z Akcji Miasto.

A my przypomnijmy, że przejście na czerwonym świetle grozi stuzłotowym mandatem. Przebieganie przez pasy może nas natomiast kosztować 50 złotych.

Zostaw komentarz